Gdy emocje już opadną — jak w piosence zespołu Perfekt — po wielkiej mobilizacji, skupieniu i kilku dniach intensywnej pracy, łatwiej spojrzeć na wszystko z dystansem. Tak właśnie można dziś podsumować próbny egzamin ósmoklasisty, który odbył się w naszej szkole. Choć była to „tylko próba”, dla uczniów był to pierwszy tak poważny kontakt z formułą egzaminu, która w maju zdecyduje o ich dalszej drodze edukacyjnej.
Próbny egzamin obejmował wszystkie trzy części egzaminu ósmoklasisty: język polski, matematykę oraz język obcy nowożytny. Jego celem było nie tylko sprawdzenie poziomu przygotowania uczniów, ale także przećwiczenie procedur egzaminacyjnych i rozwiązań organizacyjnych, które podczas egzaminu właściwego nie mogą już stanowić źródła stresu ani dezorientacji.
Egzaminy odbywały się w różnych przestrzeniach szkoły — w dużej sali sportowej, salach lekcyjnych oraz przy stanowiskach komputerowych — zgodnie z obowiązującymi procedurami i przyznanymi uczniom dostosowaniami. Szczególną uwagę zwrócono na zapewnienie uczniom spokojnych warunków pracy, właściwą organizację sal oraz komfort podczas części wymagających odsłuchu. Podczas egzaminu z języka angielskiego uczniowie korzystali z odsłuchu w systemie 4 głośników rozmieszczonych w rogach sali, co pozwoliło równomiernie objąć dźwiękiem całą salę i zapewnić porównywalne warunki wszystkim zdającym.
Uczniowie zostali wcześniej przygotowani do egzaminu również od strony organizacyjnej. Otrzymali kilka „pigułek informacyjnych” dotyczących zasad jego przeprowadzania, co przełożyło się na konkretne rozwiązania w salach egzaminacyjnych. Przy każdej ławce na podłodze znajdowała się butelka wody o pojemności 0,5 l, a na każdej ławce leżały dwa długopisy, tak aby w trakcie egzaminu nic nie rozpraszało zdających ani nie wymuszało dodatkowych pytań czy ruchów.
Warto podkreślić, że pigułkę wiedzy organizacyjnej otrzymali nie tylko uczniowie, ale również rodzice i nauczyciele klas VIII. Spójna komunikacja na wszystkich poziomach pozwoliła uporządkować przebieg egzaminu i ograniczyć liczbę sytuacji niepewnych lub stresujących.
Podczas pracy z arkuszami panowała absolutna cisza, sprzyjająca skupieniu i samodzielnej pracy. Jedynie trzeciego dnia, już po zajęciu miejsc, należało zwrócić uwagę na zbyt duże rozprężenie części uczniów, co szybko zostało opanowane i nie wpłynęło na dalszy przebieg egzaminu.
Próbny egzamin okazał się także cenną lekcją w zakresie pozornie prostych, lecz kluczowych czynności organizacyjnych, takich jak losowanie numeru stolika, odebranie numeru wraz z tzw. paskiem kodowym (kod ucznia i numer PESEL) oraz zajęcie właściwego miejsca w sali. Dla uczniów był to pierwszy kontakt z taką procedurą i — jak się okazało — nie zawsze była ona oczywista. Tym bardziej istotne było przećwiczenie tych elementów właśnie teraz, ponieważ w maju nie mogą one już odciągać uwagi uczniów od arkusza egzaminacyjnego i rozwiązywania zadań.
Egzamin przyniósł również kilka drobnych, zapadających w pamięć sytuacji. Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że jedna z uczennic, zamiast wylosowanego numerka, okazała linijkę. Co znamienne, podczas egzaminu z języka angielskiego sama zapowiedziała, że „tym razem linijki już nie pokaże”. Takie momenty najlepiej pokazują, jak stres potrafi wpłynąć nawet na najprostsze czynności. Mimo kilkukrotnego losowania zdarzały się także przypadki, w których niektórzy uczniowie mieli trudność z opanowaniem podstawowych zasad, takich jak okazywanie numerka czy odbieranie paska z kodami — były to jednak sytuacje incydentalne, wynikające głównie z emocji.
Z przyczyn zdrowotnych nie wszyscy uczniowie mogli przystąpić do egzaminu. Choroba lub czasowy brak sprawnej ręki do pisania uniemożliwiły udział części zdających, co również zostało uwzględnione w organizacji pracy szkoły.
Z perspektywy szkoły próbny egzamin był także ważnym sprawdzianem organizacyjnym. Kilka dni egzaminacyjnych oznaczało dziesiątki decyzji, reagowanie na bieżące sytuacje, pilnowanie detali i odpowiedzialność, której często nie widać z perspektywy sali egzaminacyjnej. To praca wykonywana nierzadko na ostatnich procentach energii, kiedy „body battery” raczej ostrzega niż wspiera, ale mimo to "dowożona" do końca — bo spokój uczniów i poprawny przebieg egzaminu nie znają trybu oszczędnego.
Na zakończenie warto pozwolić sobie na chwilę wyciszenia. Jak śpiewa Budka Suflera: „pozwólmy sobie na chwilę spokoju”. Po intensywnych dniach egzaminacyjnych jest to moment zasłużony — na spokojne podsumowanie, wnioski i oddech przed kolejnym etapem. Bo gdy emocje już opadną, zostaje to, co najważniejsze: doświadczenie, które zaprocentuje w maju.
[TSz.]